Piątek [03.09.2010, 09:50]
Jak pisze londyński "The Times", wkrótce może się okazać, że Stany Zjednoczone będą kolejnym krajem, w którym bez przeszkód będzie można zapalić w barze skręta. Dowody? Między innymi decyzja administracji prezydenta Obamy, która zapowiedziała, że federalne służby nie będą ścigać posiadaczy narkotyku w stanach, gdzie marihuana zalegalizowana została dla zastosowań medycznych. Na jej legalne wykorzystanie w takim celu pozwala już 13 z nich, w tym największy - Kalifornia.
Możnaby sądzić, że od legalizacji "do użytku medycznego" do dopuszczenia marihuany do swobodnego obrotu droga jest jeszcze daleka. Jak jednak dowodzi "Times", w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Zdobycie specjalnej recepty nie jest żadnym problemem - wystawiający ją lekarze otwarcie reklamują się w lokalnej prasie. Gdy już ją będziemy mieć, w samej Kalifornii możemy skorzystać z ponad 7 tysięcy punktów sprzedaży narkotyku (to o wiele więcej niż w całej Holandii), z których wiele czynnych jest 24 godziny na dobę.
Dziennik zauważa też zmianę nastawienia społecznego. O ile jeszcze 30 lat temu aż 84% Amerykanów popierało delegalizację "trawki", obecnie odsetek ten stopniał do 54%. Legalizację popiera natomiast już 44% społeczeństwa.





