Piątek [03.09.2010, 07:32]
Bank HSBC w swym ostatnim raporcie pisze, że Polska wyjątkowo łagodnie przechodzi kryzys. Nie ma recesji, jest znaczne spowolnienie wzrostu. W roku 2010 możemy spodziewać się odbudowania gospodarki. Stuart Green, globalny ekonomista HSBC w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" wyjaśnia, dlaczego tak jest.
Jego zdaniem Polska nie mogła uchronić się przed kryzysem i niekorzystne zmiany przyjdą tutaj ze strefy euro, a także z krajów sąsiednich. Te zmiany już obserwujemy. Odczujemy je jednak mniej niż inne kraje regionu. Dlaczego?
Czy jesteśmy wyjątkiem na świecie? Nie, ale ekonomista HSBC jest w stanie podać przykład zaledwie jeden przykład kraju, który podobnie jak Polska lepiej niż inni poradzi sobie z kryzysem. To Chiny.Chociażby z tego powodu, że udział eksportu w PKB jest znacznie mniejszy niż np. na Węgrzech i w Czechach. W znacznie lepszej kondycji jest polski rynek wewnętrzny i na nim gospodarka musi się teraz opierać. Sytuacja będzie gorsza niż w ubiegłym roku, ale zdecydowanie lepsza niż u sąsiadów. Jeśli jednak dojdzie do dalszego pogorszenia sytuacji na świecie, żaden kraj nie będzie odporny na złe wiadomości – przestrzega Stuart Green.
Niektóre kraje były w lepszej sytuacji i teraz z tego korzystają. Oczywiście i Polska, i Chiny będą w tym roku miały znacznie wolniejszy wzrost.Z zachowaniem prawidłowych proporcji – drugim takim krajem są Chiny, gdzie władze bardzo szybko zareagowały na kłopoty. I w Chinach, i w Polsce rynek szybko się rozwija, znaczący jest popyt wewnętrzny, sytuacja fiskalna nie była zła, obniżano stopy procentowe – zaznacza Green.





