Wtorek [09.02.2010, 08:18]
Po spektakularnych wzrostach cen w Bukareszcie w roku 2007, nastąpiła stabilizacja cen w pierwszej połowie 2008 roku (wraz z wycofaniem się spekulacyjnego kapitału). Druga połowa roku przyniosła spadki. Skala i liczba transakcji gwałtownie zmalały i obecnie nieprędko można się spodziewać ponownego ich powrotu do poprzedniego poziomu. Co będzie dalej?
Koniec roku 2008 przyniósł alarmujące wieści dla rumuńskiego rynku mieszkaniowego. Wielu deweloperów znajduje się na skraju upadłości, innych przejęły podmioty silniejsze finansowo. Wydaje się, że podobny scenariusz przyniesie rok 2009, który może być ciężkim rokiem dla rumuńskiej gospodarki, doznającej uszczerbku w wyniku globalnego kryzysu finansowego – czytamy analizie firmy REAS.
Warto też pamiętać, że w Rumunii poziom zadłużenia hipotecznego wśród rumuńskich gospodarstw domowych jest zdecydowanie niższy niż w przypadku innych krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej, nie mówiąc już o gospodarkach zachodnioeuropejskich i północnoamerykańskich.Uwaga rynku winna się w coraz to większym stopniu kierować ku wykończonym „pod klucz”, mniejszym, lecz lepszym jakościowo mieszkaniom dwu- i trzypokojowym o wyważonych cenach – co byłoby jakże pożądanym przesunięciem w porównaniu z okresem lat 2007–2008, który był zdominowany przez wielkie jednostki segmentu luksusowego, nierzadko wyposażone w wielkie tarasy lub balkony – zaznacza Grzegorz Żochowski z REAS.
Jeżeli krajowy system finansowy i rynek kredytowy nie ulegną destabilizacji, demograficzno-ekonomiczne fundamenty rynków mieszkaniowych największych rumuńskich miast pozostaną względnie solidne. W dłuższym horyzoncie czasowym rysują się perspektywy rynkowej poprawy, w oparciu o niski w tym kraju poziom nasycenia mieszkaniami oraz silnie oddziałujące czynniki demograficzne.






