Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie ma powód do świętowania, a jest nim wejście Polski do grona krajów rozwiniętych. Jest to duża szansa i jednocześnie wyzwanie dla polskiego rynku, który musi uporać się z licznymi problemami. Co oznacza zatem dla nas awans na polu rynku kapitałowego?
- Polska jako pierwszy kraj rozwinięty Europy Środkowo-Wschodniej
- Jakie będą skutki decyzji FTSE Russell?
- Problemy z jakimi musi uporać się polski rynek kapitałowy
Polska jako pierwszy kraj rozwinięty Europy Środkowo-Wschodniej
Decyzja, która dzisiaj ma wejść w życie została podjęta przez globalną agencję indeksową FTSE Russell już rok temu. Oznacza ona przekwalifikowanie Polski z kraju rozwijającego się (Emerging Markets) na kraj rozwinięty (Developed Markets). Dzięki niej dołączyliśmy do grona 25 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata. Należy jednak pamiętać, że pozostałe agencje indeksowe wciąż uważają naszą gospodarkę za rozwijającą się, jest to więc duże wyróżnienie, które ustawia nas w jednym szeregu z m.in. Japonią, USA czy Wielką Brytanią.
Awans ten stanowi pionierski krok w regionie Europy Środkowo-Wschodniej — żaden inny kraj z tej części kontynentu nie osiągnął dotąd statusu rynku rozwiniętego według klasyfikacji FTSE Russell. To potwierdzenie stabilności makroekonomicznej oraz dojrzałości naszego rynku kapitałowego, wypracowanych przez dwie dekady transformacji ustrojowej i integracji z globalną gospodarką. Pozycja ta wynika m.in. z rosnącej transparentności spółek, przestrzegania międzynarodowych standardów rachunkowości oraz płynności obrotu akcjami na warszawskiej giełdzie.
Konsekwencje reklasyfikacji dla inwestorów i spółek
Wyróżnienia jakie spotkało GPW stawia Polskę na świeczniku i wskazuje jako przykład do naśladowania dla pozostałych krajów tej części Europy. Ponadto musimy liczyć się z realnymi konsekwencjami, które wiążą się z tym awansem. Firmy, które aktualnie znajdują się na Giełdzie Papierów Wartościowych będą teraz w jednej lidze ze światowymi gigantami, takimi jak Amazon, Apple, czy JP Morgan. Jest to szansa na przyciągnięcie dużego kapitału, ale też wyzwanie.
Reklasyfikacja oznacza automatyczne włączenie polskich akcji do portfeli funduszy inwestycyjnych dedykowanych rynkom rozwiniętym, które dysponują zdecydowanie większym kapitałem niż te skupione na gospodarkach wschodzących. Szacunki wskazują, że w pierwszych miesiącach po awansie może napłynąć od kilku do kilkunastu miliardów złotych nowego kapitału. Jednocześnie krajowe spółki będą porównywane bezpośrednio z najlepszymi przedsiębiorstwami globalnego Zachodu — zarówno pod względem wyników finansowych, jak i ładu korporacyjnego.
Zmiana statusu wpływa również na koszt kapitału dla polskich emitentów. Większa płynność obrotu i szerszy krąg inwestorów zazwyczaj prowadzą do wzrostu wycen rynkowych, co ułatwia spółkom pozyskiwanie środków na rozwój poprzez kolejne emisje akcji. Dla inwestorów indywidualnych oznacza to potencjalnie wyższe zyski z akcji, ale także wzrost konkurencji ze strony funduszy zagranicznych, które mogą znacząco wpłynąć na dynamikę notowań.
Cztery pilne zadania dla zarządu giełdy
Lista problemów, które musi rozwiązać nowy zarząd GPW jest długa. Aby awans do światowej elity gospodarczej faktycznie coś znaczył, należy zająć się takimi sprawami jak spółki-widma, spadające obroty, exodus spółek, czy afera GetBack.
Spółki-widma obniżają prestiż całego parkietu
Spółki-widma to podmioty, które mimo formalnego notowania nie prowadzą realnej działalności operacyjnej lub mają znikomą wartość rynkową. Ich obecność obniża prestiż całego parkietu i odstrasza poważnych inwestorów zagranicznych. Procedury delistingowe powinny zostać przyspieszone, a kryteria utrzymania notowań — zaostrzone. W praktyce oznacza to konieczność wprowadzenia automatycznych mechanizmów wykluczenia dla podmiotów niespełniających minimalnych progów kapitalizacji lub liczby transakcji w określonym czasie.
Malejące obroty zagrażają płynności rynku
Problem malejących obrotów dotyka warszawską giełdę od kilku lat. Średnie dzienne wolumeny transakcji są znacząco niższe niż dekadę temu, co wynika zarówno z odpływu inwestorów indywidualnych, jak i ograniczonej aktywności zagranicznych funduszy. Awans do kategorii Developed Markets może ten trend odwrócić, ale wymaga równoległych działań promujących płynność — np. programów animatorów rynku czy uproszczenia procedur transakcyjnych. Należy też rozważyć obniżenie kosztów transakcyjnych oraz lepszą promocję inwestowania długoterminowego wśród obywateli.
Exodus spółek na giełdy zachodnie nabiera tempa
Exodus spółek to zjawisko przenoszenia notowań przez polskie firmy na giełdy zachodnie (Londyn, Frankfurt, Nowy Jork). W ostatnich latach kilkanaście podmiotów opuściło GPW lub rozważa taki krok, przyciągane lepszą płynnością i wyższymi wycenami za granicą. Aby zatrzymać ten proces, warszawski parkiet musi zaoferować konkurencyjne warunki notowań oraz skuteczniej wspierać spółki w komunikacji z międzynarodowymi inwestorami. Pomocne byłyby ulgi w opłatach za utrzymanie notowań dla przedsiębiorstw o wysokiej kapitalizacji oraz programy edukacyjne pokazujące zalety pozostania na rodzimym rynku.
Sprawa GetBacku wymaga systemowych reform regulacyjnych
Wreszcie sprawa GetBacku — upadłość tej spółki windykacyjnej w 2018 roku wstrząsnęła zaufaniem do polskiego rynku kapitałowego i ujawniła słabości nadzoru oraz systemu raportowania. Konieczne są reformy regulacyjne zapobiegające podobnym aferom, w tym wzmocnienie roli audytorów i zaostrzenie sankcji za nieprawidłowości w sprawozdaniach finansowych. Dopiero skuteczne rozliczenie winnych i wprowadzenie trwałych zabezpieczeń odbuduje wiarygodność GPW w oczach zagranicznych uczestników rynku. W grę wchodzi także podwyższenie wymogów kapitałowych dla emitentów obligacji oraz wprowadzenie obowiązkowych stress-testów dla spółek z sektora finansowego.







