Wtorek [09.02.2010, 09:45]
Niestety martwię się trochę, zresztą jak co bardziej zorientowani w rynku inwestorzy, tym, że będzie już tylko drożej. Dla dobrej kondycji naszego rynku wskazane byłyby dalsze spadki, i to mocne. Spowodowałoby to osunięcie się indeksów na bardzo niskie poziomy, co w efekcie dałoby podłoże do większych wzrostów od tych, które nadchodzą. Niestety o spadkach mogę sobie już tylko pomarzyć. Zwłaszcza biorąc pod uwagę poziom indeksów wielu rynków zachodnich, jak chociażby Wiednia (można zapoznać się z wykresem ATX na stronie www.wienerborse.at). Ale nie tylko Austria, Tajwan czy rosyjski RTS, który już wszedł w nową hossę, przykuły moją uwagę. Dzisiaj analizowałem indeksy z Oslo i tu też mamy nową hossę, warto zajrzeć na stronę norweskiej giełdy i przypatrzeć się indeksom.
Norweskie indeksy są zdecydowanie za wysoko, by można było określić falę wzrostową formowaną przez nie jako korektę w trendzie spadkowym; mamy tu do czynienia z silną już hossą. Błąd, jaki popełnia wielu polskich inwestorów, to nałogowe patrzenie na Stany. Norweg czy Szwed podchodzą do giełdy na zimno, a nie emocjonują się jak nasi spekulanci. Kiedy było tanio, kupili, i teraz trzymają, siedzą sobie w fotelach i cierpliwie czekają. Cierpliwość jest tu bardzo ważna. Nie sprzedają od razu, ale czekają, aż urośnie. Czy Norwegowie mają mniejsze doświadczenie w inwestowaniu na giełdzie od Polaków?! Tam chyba ustrój rynkowy ma nieco dłuższą tradycję, a ludzie są znacznie bardziej zamożni. Czy Austriak kupujący akcje nie szanuje pieniędzy? Kupuje i trzyma. Czeka cierpliwie, czasem miesiącami, i dopiero sprzedaje, a nie jak u nas, że ktoś kupi i następnego dnia chce wskoczyć na listę najbogatszych Polaków :-)
Teraz pytanie retoryczne: czy w dobie globalizacji, kiedy rynki to naczynia połączone, możliwe jest, że 200 km na południe od Polski będzie hossa, albo w Oslo czy na Wall Street, a w Warszawie będzie krach? :-)
Uczcie się od zimnych Norwegów. No proszę, mamy początek sesji w Stanach, a indeksy szykują się do kolejnego uderzenia na północ. Wszystkie amerykańskie indeksy zaczynają zwyżkować. Ostatnio mieliśmy tam, zapowiadaną przez autora, korektę ostatnich wzrostów.
WIG 20 stracił dzisiaj 1,23% i zatrzymał się na poziomie 2995 punktów. Wygląda to na głębszą korektę ostatnich wzrostów w ruchu bocznym. Ktoś zapyta: no ale gdzie te wzrosty pan widzi? Na wykresie - doszło do 3050 punktów, nawet nieco wyżej, i stamtąd korekta, która jednak nie narusza trendu wzrostowego. Chciałbym dzisiaj mieć takie zestawienie statystyczne kto sprzedawał a kto kupował. Przypuszczam, że statystycznie ujmując dzisiejszą sesję, to sprzedającymi byli ludzie z niższym od kupujących wykształceniem, z młodej grupy wiekowej oraz powyżej 50 lat, czyli ta grupa wiekowa, która w młodości nie inwestowała na giełdzie. Przypuszczam, że skupowali inwestorzy o wieloletnim stażu i inwestorzy instytucjonalni, być może zagranica też już zaczęła skup.
Dzisiaj tak trochę w klimacie skandynawskim - OSE All Share urósł... ponad 2,3%! Swiss Market zyskał 1,45%. Na pozostałych europejskich parkietach przewaga wzrostów. A w Azji?! Tu też zdecydowana przewaga wzrostów, Jakarta Composite zamyka się 1,71% nad kreską.
Wielu naszych rodaków ciężko pracuje u Anglików, zobaczmy więc, jak zachowuje się brytyjski FTSE 100. Główny indeks z Londynu osiągnął maksimum we wrześniu na poziomie około 6700 punktów. Potem była bessa i zjechał na około 5400 punktów. Czyli mamy różnicę między wrześniowym szczytem a dołkiem z marca wynoszącą 1300 punktów. A gdzie teraz jest FTSE 100?!
Obecnie indeks ten wspiął się już na... 6353 punkty! Czyli pokonał już prawie 1000 punktów z 1300! Czy tak wygląda korekta?! Widać wyraźnie, że również na Wyspach zaczęła się hossa, analiza techniczna, a w szczególności wysokość fal wzrostowych najdobitniej to potwierdza.
Amerykańskie indeksy pokonały już wszystkie ważniejsze opory tamujące drogę do wejścia w hossę. Indeks każdego indeksu z Wall Street pokazuje, że po bessie zostały już tylko wspomnienia. Ci, którzy dzisiaj straszą bessę, trochę się spóźnili, zresztą jak zwykle, bo kiedy ona się zbliżała, to wtedy mówili o hossie.
Na wykresie WIG-u 20 mamy korektę w trendzie wzrostowym - czarna świeca ma długi dolny cień, a więc zapowiada to wzrosty. O zmianie trendu na spadkowy nie ma mowy, bo dzisiejszych spadków nie potwierdza wolumen. Na oscylatorze Bollingera widać stan głębokiego wyprzedania rynku, który zapowiada silne wzrosty. Jesteśmy nad ważnymi wsparciami z okolic 2971-2973 punktów.
Od czego są dołki na giełdzie? By kupować, tym bardziej, że pod względem wzrostów jesteśmy opóźnieni w stosunku do wielu zachodnich rynków. Zastosowanie tej analogii ułatwia zrozumienie, że wzrosty na WGPW zagoszczą w najbliższych dniach. Kiedy jednak one nadejdą, na zakupy będzie już za późno, przynajmniej po promocyjnych cenach. Uczcie się od zimnych Norwegów, którzy kupują i trzymają.
PS
Niniejszy artykuł nie ma charakteru rekomendacji inwestycyjnej, a autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne decyzje inwestycyjne podjęte pod jego wpływem. W razie pytań dotyczących giełdy można do mnie mailować.






