STRONA GŁÓWNA / GIEŁDA / Odwrotna metoda

Odwrotna metoda

Niedziela, 25.05.2008 22:04 26 komentarzy

Trudno w jednym czy nawet kilku artykułach wyłożyć dokładnie jedną z kilku metod inwestycyjnych, ale postaram się przynajmniej przybliżyć główne założenia pewnej ciekawej metody opartej o koncepcję stosowania odwrotności metod powszechnie znanych inwestorom.

Prawie każdy inwestor słyszał, że akcje warto kupować w dołkach, a sprzedawać na górkach. I tę zasadę próbuje stosować w praktyce, jednak czym innym jest teoria opisana na kartce papieru z historycznym wykresem, na którym giełdowy guru zaznacza, że tu trzeba było kupić, a tu sprzedać, a czym innym dynamika giełdy.

Kiedy inwestor widzi migające cyferki i mknące błyskawicznie pieniądze, a do tego ma na monitorze zestawienie kilkunastu walorów i kilku indeksów, to serce zaczyna bić szybciej, adrenalina przypomina o sobie. Klasyczne metody inwestycyjne nie uwzględniają stresu. Jak opanować stres?!

Zrozumieć, że on nie pomaga, choć można nad tym dyskutować. Różne są teorie wpływu stresu na wydolność, jednak sprawia on dyskomfort i najlepiej starać się go ograniczyć, czyli zrozumieć, że możemy nad nim przynajmniej częściowo zapanować.

Inwestorzy przeważnie nie potrafią pozostać w bezruchu. Tymczasem opisywana metoda kładzie akcent na bezruch! Ruch jest wyjątkiem od bezruchu. Większość inwestorów postępuje całkiem przeciwnie, u nich ruch jest czymś, w czym upatrują szansę na zysk. O bezruchu wolą nie myśleć, nie lubią go i kojarzy im się z nudą, a oni przecież lubią dreszczyk emocji.

Bezruch jest wielką bronią i wiąże się z cierpliwością. Kapitał uruchamiamy kilka razy w roku! Tak, w tej metodzie kapitał uruchamiany jest tylko kilka razy w roku! Załóżmy, że jest bessa, jedziemy w dół. Inwestor stosujący tę metodę trzyma cash na rachunku inwestycyjnym, oczywiście w dobrym domu maklerskim, któremu nie grozi upadłość! Trzyma cash i nic nie robi z pieniędzmi. Monitoruje jedynie rynek, a kapitał ma wyłączony.

Nie łapie spadających akcji, tylko czeka na ważne wsparcie i tam dopiero angażuje ułamek kapitału. Jeżeli widzi, że pomału następuje odbicie z poziomu wsparcia, to ewentualnie może trochę zwiększyć zaangażowanie. Tu jego uwaga wyostrza się i czeka, czeka aż termometr naciągnie, i sprzedaje. Co robi dalej?!

Nic :-) Monitoruje rynek i dopiero kiedy jest przekonany co do kierunku marszu indeksu, to kupuje. Może to zmodyfikować o taką ewentualność, że się pomyli i dlatego angażuje tylko część portfela, by potem zrobić z tego inwestycję o długim horyzoncie lub sprzedać z względnie małą stratą, jeżeli się pomyli.

Stosujący tę metodę na WGPW od czerwca 2007 roku do dzisiaj tylko kilka razy uruchamiali kapitał, i to pewną jego część. Pozostali składali dziesiątki zleceń, ale większe szanse na znalezienie się w grupie zarabiających mieli ci, którzy stosowali tę "odwrotną metodę".

Jeżeli większość nie lubi bezruchu, a wiadomo, że na giełdzie większość przegrywa, to polubienie go zwiększa szanse na zarabianie! Większość kocha ruch i poszczególne jednostki tworzące masę same siebie nakręcają do ruchu :-) To trochę tak jak na meczu; dobry inwestor to arbiter obserwujący piłkarzy przemieszczających się z jednej połowy boiska na drugą.

Wykres dochodzi do dna. Większość boi się, bo wcześniejsze straty powodują, że emocje biorą górę. Teraz większość nie może opanować lęku. Dobry inwestor jest spokojny i po przeprowadzeniu analizy zbiera akcje. Zachowuje się odwrotnie niż tłum. Kiedy tłum ogarnia euforia, on wypuszcza mu przeszacowane papiery. Odwrotna metoda!

Tłum widzi pozorne dno i kupuje, dobry inwestor czeka. Tam, gdzie tłum widzi dno, tam najczęściej jest tylko wsparcie. Tam gdzie tłum widzi wsparcie, tam przeważnie jest już dno :-) Tam, gdzie tłum widzi szansę, jest pułapka. Tam, gdzie węszy pułapkę, jest szansa :-)

Żeby zarabiać, najlepiej działać odwrotnie niż tłum. Dla tłumu nie istnieje filozofia inwestowania, on chce chleba i igrzysk :-) Ludek składa się z różnych osób, jest tam sprzątaczka, jest i profesorek. Ale łączy ich nieznajomość analizy technicznej połączona z przekonaniem o własnej nieomylności, a to wszystko przyprawione żądzą zysku.

Wielu inwestorów zastanawia się, dlaczego WGPW chodzi inaczej niż Zachód. Oczywiście można tłumaczyć to większą kapitalizacją giełd zachodnich, ustabilizowanym rynkiem. Jednak jest też inna przyczyna – historia. Wielu spekulantów z WGPW nie rozumie ekonomii, u nas tradycje, nazwijmy to, rynkowe, są znacznie krótsze niż na Zachodzie i stąd tyle emocji na parkiecie, tyle bezmyślnych zleceń. Na Zachodzie Europy inwestorzy podchodzą spokojnie do tematu inwestycji, niektórzy spekulanci z WGPW czasem sprawiają wrażenie, jakby potrzebowali pomocy psychologa :-)

Niezależne myślenie połączone ze znajomością analizy technicznej i mechanizmów rządzących giełdą mogą znacznie przybliżyć sukces na giełdzie. Niezależne myślenie to często myślenie odwrotne w stosunku do tłumu. Tego uczę na szkoleniach z AT. Inwestycja w siebie to najlepsza inwestycja.

PS
Niniejszy artykuł nie ma charakteru rekomendacji inwestycyjnej, a autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne decyzje inwestycyjne podjęte pod jego wpływem. W razie pytań dotyczących giełdy można do mnie mailować.

26 komentarzy

Pokrewne

Wtorek [09.02.2010, 09:45]

USA czeka chaos i rozpad?

Stany Zjednoczone jak Polska z czasów liberum veto Więcej >>

czytaj >>

5 komentarzy

Wtorek [09.02.2010, 08:52]

PULS BIZNESU: Polscy artyści wciągnięci w spekulacje (+1)

ZAiKS ma problemy z powodu lokaty dolarowej. Więcej >>

czytaj >>

3 komentarze

Wtorek [09.02.2010, 08:50]

Opinia Czytelnika: WIG kontynuuje zjazd

Konsolidacja szansą dla byków. Więcej >>

czytaj >>

1 komentarz

Poniedziałek [08.02.2010, 17:05]

PO SESJI: Inwestorzy polują na dno

Ryzykowna gra. Więcej >>

czytaj >>

78 komentarzy