Czwartek [17.05.2012, 15:03]
Najwyższa Izba Kontroli, która szczegółowo zbadała działania urzędników w sprawie ratowania Stoczni Szczecińskiej Nowa i Stoczni Gdynia w 2008 roku, nie zostawia na ministrze skarbu Aleksandrze Gradzie suchej nitki.
Kontrolerzy wytknęli urzędnikom Ministerstwa Skarbu Państwa mnóstwo błędów. Między innymi z tego powodu nie udało się znaleźć inwestora, który zagwarantowałby restrukturyzację i pracę dla tysięcy osób (słynna sprawa biznesmenów z Kataru).
Komisja Europejska nie zaakceptowała żadnego z przekazanych jej planów naprawczych i zdecydowała, że udzielona wcześniej stoczniom pomoc publiczna musi zostać zwrócona. To oznaczało de facto koniec działalności.
Kontrolerzy bardzo krytycznie wypowiadają się także co do trybu przygotowywania projektu tzw. ustawy kompensacyjnej, która miała uratować oba zakłady.Zdaniem NIK niecelowe było zaniechanie przez stronę polską odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej - czytamy na nik.gov.pl.
Dokument na zlecenie MSP został przygotowany przez prywatną kancelarię prawną. - Niecelowe było ograniczenie zakresu wykorzystania przy tych pracach merytorycznej wiedzy i doświadczenia pracowników departamentu nadzorującego stocznie - twierdzi Najwyższa Izba Kontroli.
W konsekwencji takiego trybu prac legislacyjnych, a także działania pod presją czasu, w ustawie kompensacyjnej niektóre przepisy nie spełniały wymogów decyzji Komisji Europejskiej, były nieprecyzyjne lub niespójne z innymi przepisami - czytamy na nik.gov.pl.





