Środa [01.09.2010, 18:06]
Szacunki Komisji Europejskiej mówią, że jedno miejsce pracy w stoczni gdyńskiej kosztowało budżet państwa, czyli nas wszystkich aż 121 tysięcy euro, a więc ok. 550 tysięcy złotych – podaje portal stockwatch.pl.
Co się stało z tymi pieniędzmi? Można powiedzieć, że rozpłynęły się we mgle – niewiele zyskały nawet firmy kooperujące ze stocznią. Plus jest w zasadzie taki, że w ciągu 5 lat zatrudnienie spadło tam z ponad 5 do ok. 2 tys. etatów.
Prawda jest niestety taka, że produkcja stoczniowa w Polsce nie jest po prostu rentowna. Statki o wiele taniej i szybciej robią np. Chińczycy. I nie możemy się dziwić, że to właśnie tam trafiają zlecenia na budowę statków.
W Polsce tymczasem problem narasta głównie ze względu na zamieszanie, jakie robią stoczniowe związki zawodowe.





