zmiana modelu życia wśród młodego pokolenia
Jednym z powodów, dla których następuje spadkowy trend w liczbie wiernych w kościołach, jest zmiana systemu wartości. Najbardziej widoczne jest to w postawie młodych ludzi. Są negatywnie nastawieni wobec doktryny katolickiej. Bierze się to w dużej mierze stąd, że podróżują po całym świecie, poznają inne wyznania, inny stosunek do religii. Przez to patrzą bardziej krytycznie na to, jak to wygląda w Polsce — gdzie katolicyzm jest dość radykalny i zamknięty.
System wartości znaczenie ma zwłaszcza u kobiet. Młode Polki nie chcą się godzić na patriarchalny model rodziny, a przede wszystkim na to, jaki jest stosunek do kobiet w Kościele. Skoro się z tym nie zgadzają, nie chcą uczestniczyć w życiu religijnym.
Zmiana systemu wartości to nie tylko zestawienie katolicyzmu z innymi wyznaniami czy bardziej nowoczesnym podejściem do roli kobiet, ale także panujący hedonizm i konsumpcjonizm. W takim modelu życia duchowość schodzi na dalszy plan.
Nie można zapomnieć i o dążeniu do samorealizacji. Coraz więcej osób nie godzi się na to, by jako tako złożyć swój los w ręce Boga. Polacy wierzą w swoją indywidualność, zdolności, karierę. Chcą dokonywać swoich wyborów, iść ścieżką jaką sobie obierają i żyć w taki sposób, by czerpać z tego satysfakcję i dumę. Zrobić z życia ziemskiego coś wyjątkowego, a nie skupiać się na tym, że to właściwie nieważne, że dopiero po śmierci można oczekiwać tego prawdziwego szczęścia.
wpływ polityki na odbiór Kościoła
Kolejnym powodem, który przyczynia się do odwracania się ludzi od Kościoła, jest upolitycznienie religii. Ponad połowa pytanych przez CBOS jest przeciwna wpływaniu przez niego na kształt konkretnych rozwiązań prawnych. Rozłamu pomiędzy Kościołem i państwem domaga się wielu Polaków. Jednak postawa Jarosława Kaczyńskiego, który na Jasnej Górze mówił o tym, że nie ma innej nauki moralnej niż ta Kościoła i że patriota musi przyznać, iż nie ma Polski bez Kościoła — jeszcze to podkreśla. Gdy dochodzi do tego jeszcze głos duchownego z ambony na temat rządzących, ludzie się zniechęcają.
Widoczne powiązania duchowieństwa z jedną opcją polityczną wywołują u części społeczeństwa poczucie instrumentalnego traktowania wiary. Wierni zauważają, że kazania zamiast skupiać się na Ewangelii, dotyczą bieżących sporów partyjnych. Taki przekaz odbierany jest jako manipulacja — zwłaszcza przez osoby, które oczekują, że kaznodzieja będzie mówił o uniwersalnych wartościach, a nie o poparciu dla konkretnej opcji. W konsekwencji część parafian rezygnuje z udziału w liturgii, by uniknąć politycznych komentarzy z ambony.
kontrowersyjne zachowania duchownych
Wiele osób odwraca się od Kościoła przez duchownych. Doniesienia o pedofilii wśród księży to duży kaliber. Czasami wystarczy samo wystawne życie duchownego. Jeśli wierni widzą, że ksiądz jeździ drogim samochodem, jego hobby jest kosztowne, widać, że nie ma umiaru w jedzeniu i piciu, wówczas często odwracają się od niego, a w efekcie — od Kościoła. Samo chodzenie po kolędzie i zbieranie „do koperty” wywołuje negatywne opinie, tak jak i płacenie bajecznych sum za sakramenty.
Szczególnie młodsze pokolenie nie rozumie, dlaczego duchowny ma prowadzić życie na wysokim poziomie materialnym, gdy jednocześnie w kazaniach krytykuje konsumpcjonizm i przywiązanie do dóbr ziemskich. Ta sprzeczność pomiędzy głoszoną doktryną a codziennymi wyborami księdza prowadzi do utraty zaufania. Parafianie czują się oszukani, gdy widzą, że instytucja wzywająca do pokory sama nie praktykuje ascezy. W ich oczach Kościół traci autorytet moralny, ponieważ jego reprezentanci nie dają przykładu zgodnego z nauką, którą przekazują.
religijność bez praktyk
Na kiepskie sondaże aktywności Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wpływa również postawa wierzący-niepraktykujący. Wiele osób, które określa się jako wierzące, nie uczestniczy w mszach świętych i innych obrzędach. Ich religijność jest niekonsekwentna. Wierzą, ale nie wypełniają obowiązków, jakie narzuca na nich Kościół. Stąd tak mała liczba wiernych na mszach, ale niekoniecznie spadek liczby osób wierzących.
Ten model religijności ma charakter prywatny i selektywny. Polacy coraz częściej budują własny światopogląd, w którym wybierają tylko te elementy nauczania Kościoła, które są dla nich akceptowalne lub wygodne. Odrzucają te fragmenty doktryny, które kolidują z ich stylem życia lub przekonaniami politycznymi. W efekcie powstaje religijność à la carte — osobista, elastyczna, nieprzekładająca się na obecność w kościele. Dla Kościoła instytucjonalnego oznacza to postępującą erozję wpływów, ponieważ bez regularnych praktyk trudno utrzymać wspólnotę i finansowanie parafii.







