Piątek [18.12.2009, 21:21]
Kilka tysięcy czy nawet tysiąc lat temu ludzie biegali z dzidami i polowali na jelenia. Potem zaczęli karczować lasy i uprawiać ziemię. Uprawa ziemi wiązała się z porzuceniem dotychczasowego mobilnego stylu życia i przywiązaniem się do ziemi. Jeszcze w średniowieczu Wikingowie organizowali różne wyprawy, przybywali nawet do Polski, ale ostatecznie znudziło im się ciągłe wiosłowanie i postanowili przestawić się na osiadły tryb życia. Dzisiaj Szwed siedzi sobie w ciepłym domku na północy kraju i pracuje zdalnie, raz na kwartał jedzie do Sztokholmu zdać raport. Praca zdalne nie jest jednak powszechna i dalej ceni się mobilność. Rolnictwo i związany z nim styl życia jest zaprzeczeniem, przynajmniej w wielu sferach, kultu mobilności. Może dlatego wielu przedkłada kulturę agrarną nad kapitalistyczną?!
Praca na roli wiąże się w życiem w harmonii z przyrodą i jest znacznie mniej stresująca od, przykładowo, inwestowania na giełdzie. Człowiek żyje spokojnie i nie przeżywa tylu stresów co we współczesnym pieniężnym świecie. Co wyprodukuje, to je, a nadwyżki może zawsze spieniężyć lub wymienić na te dobra, których sam nie wytwarza, a których potrzebuje.
Dzisiaj ludzie chorują często dlatego, że źle się odżywiają, przeżywają stresy związane z pogonią za forsą, oddychają zanieczyszczonym powietrzem, pracują w firmach, gdzie stres jest na porządku dziennym, a relacje interpersonalne oparte są jedynie na pieniążkach. Co z tego, że ktoś jest zarobiony, jeśli potem płaci za to zdrowiem?!
Kiedy miałem 12, lat handlowałem truskawkami i tak zarobiłem pierwsze pieniądze. Potem przyszła kolej na akcje. Kiedy jadę rowerem przez pola i rozmawiam z rolnikami, to widzę, że są to często bardziej szczęśliwi ludzie niż młode talenty pracujące w zachodnich korporacjach.
Jeżeli rolnik produkuje etycznie i potrafi zareklamować to, co wyprodukował, a potem znajduje odbiorców zajadających ekologiczne jedzenie, to może nieźle zarobić. U nas w Polsce wieś kojarzy się z zacofaniem, ale to nie jest prawdziwy obraz, bo coraz częściej ludzie zamożni przenoszą się na wieś. Mniejsza przestępczość, nie ma korków, świeże powietrze, zdrowa żywność, relaks. Czego ci potrzeba, kiedy masz ogródek i bibliotekę, pyta filozof.
Teraz popatrzmy na pracę na roli czysto ekonomicznie. Ktoś ma studnię z czystą wodą, czerpie za darmo i pije nie gorszą wodę od tej, za którą Warszawiacy płacą w sklepach 2,5 zł/1,5 l. Rolnik ma folię, rosną zdrowe pomidory, sam je posadził, sam je zbierze. A więc nie poniesie kosztów pracy, nie zapłaci marży w cenie pomidorów, nie zapłaci pozapłacowych kosztów pracy, ZUS-ów etc. Poza tym wie, co zje, a nie jak to czasem bywa, że człowiek gryzie niby dojrzałego pomidora i potem nie może z niego zębów wyjąć :-)
Praca na polu pozwala wypocząć umęczonym nad komputerem gnatom. Jeżeli ktoś aktywnie inwestuje na giełdzie, to taki odpoczynek mu nie zaszkodzi. Mózg się dotlenia, człowiek męcząc się fizycznie, odpoczywa psychicznie.
Te siłownie to niezły biznes. Ludzie płacą, a ich organizmy więcej skorzystałby na zwykłym marszu czy pracy w ogródku. Czasem przyglądam się siłaczom; młoda kobieta podnosi drążki, pakuje na całego; odpocznij dziewczyno, zrób sobie sałatkę ze zdrowych pomidorów, sałaty i rzodkiewki :-)
W świecie kapitalistycznym krąży pieniądz, na roli rolnik sieje, pracuje i zbiera. W świecie kapitalistycznym więcej jest konfliktów, bo i pazerność jest większa, praca na polu daje spokój. W świecie kapitalistycznym przychodzi potężny kryzys finansowy i rujnuje portfele inwestorów, odbierając im owoce pracy, czasem całego życia. Na roli może przyjść burza, ale i tak wszystkiego nie zniszczy, a nawet jeśli poczyni pokaźne straty, to uprawy szybko się odradzają.
Świat czeka potężny kryzys finansowy. Uderzy on we wszystkie obszary oparte na pieniądzu. W wielu domach może zabraknąć gazu czy prądu. Dlatego coraz częściej buduje się domy autonomiczne, czyli niezależne energetycznie. Rolnictwo niepowiązane ze zdobyczami cywilizacji może praktycznie takiego kryzysu nie odczuć. Ludzie będą tracić majątki całego życia, pieniądze potracą swoją wartość, a rolnik dalej będzie zajadał pomidory z rzodkiewką i sałatą. Pieniądz ma wartość umowną, nadaną mu przez państwo, pieniądze jednak nie są dostatecznie zabezpieczone złotem, nawet samo złoto może tracić na wartości. Dlatego kultura agrarna stoi wyżej od kapitalistycznej, choć jej nie wyklucza, wręcz przeciwnie - może stanowić jej uzupełnienie.
PS
Niniejszy artykuł nie ma charakteru rekomendacji inwestycyjnej, a autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne decyzje inwestycyjne podjęte pod jego wpływem. W razie pytań dotyczących giełdy można do mnie mailować.






