sobota, 18 kwietnia 2026
HotMoney

Urzędnicze absurdy – znaleźliśmy największe!

Michał Fiszer 2026-04-18 Gospodarka, Lifestyle, Przepisy Możliwość komentowania Urzędnicze absurdy – znaleźliśmy największe! została wyłączona
Pisanie na klawiaturze

Zapewne każdy z nas miał już do czynienia z jakimś urzędem i możliwe, że nie zawsze była to przyjemna wizyta. Zrealizowanie jakiejś sprawy graniczy czasem z cudem, ludzie odsyłani są od okienka do okienka, żeby ostatecznie po całym dniu błąkania się po instytucjach, nic nie załatwić. Mało tego, często dochodzi do absurdalnych sytuacji. Jakie dziwne sytuacje mogą nas spotkać w urzędach?

Cudowne ozdrowienia w ZUS

Zakład Ubezpieczeń Społecznych znany jest z wielu urzędniczych absurdów. Wśród nich prym wiodą te, które dzieją się podczas komisji lekarskich w celu przyznania lub przedłużenia renty. Oglądając wiadomości w telewizji często można usłyszeć o przypadkach, kiedy ktoś w ZUS-ie został cudownie ozdrowiony. Wszystko po to, by wypłacać jak najmniej świadczeń.

Absurdem jest, że za osobę zdolną do pracy uznaje się np. kogoś, kto stracił nogi w wyniku długotrwałej choroby, kogoś kto od lat jest niepełnosprawny, czy też zmaga się z rzadką, obciążającą chorobą genetyczną. Lekarze orzecznicy chętnie prezentują swoje braki podstawowej wiedzy. Wiedzą o tym także osoby po przeszczepieniach, którzy często muszą odwoływać się od decyzji, bo mimo transplantacji narządu mają tyle innych przewlekłych chorób, że nie są w stanie pracować.

zobacz także:  Bezpieczne wakacje w Chorwacji: jakie koszty, czego unikać, co trzeba widzieć o chorwackim prawie?

Nie rzadziej zdarza się, że ZUS odmawia świadczeń osobom terminalnie chorym, wymagającym ciągłej opieki medycznej lub stałego wsparcia ze strony innych osób. Czasami to właśnie błędy urzędników prowadzą do sytuacji, w której ubezpieczony musi walczyć w sądzie o przywrócenie renty, choć jego stan zdrowia nie uległ poprawie.

Korespondencyjne pomyłki urzędów

Nie chodzi tu niestety o błędnie wpisane adresy, takie pomyłki bywają z pewnością na porządku dziennym. Niektórzy urzędnicy są bardziej kreatywni w adresowaniu i wysyłaniu pism do różnych osób. Ciekawym przykładem absurdu jest przekazanie listu do parafii pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby przesyłka nie była skierowana do Antoniego Padewskiego. Dobrze, że list nie był polecony, ponieważ nieżyjący od kilku wieków święty musiałby go jeszcze podpisać, a z tym mogłyby być trudności.

Innym przykładem jest wysyłanie wezwań do osób nieżyjących od lat – na przykład do uczestnictwa w programie szczepień czy do stawienia się w urzędzie pracy. Zdarzają się też sytuacje, w których pismo trafia na adres nieruchomości wyburzonej kilkadziesiąt lat temu, a dane adresata zawierają imię i nazwisko z XIX wieku. W skrajnych przypadkach urzędnicy wysyłają korespondencję pod adresy nieistniejące od czasów zmiany podziału administracyjnego kraju, co uniemożliwia dostarczenie przesyłki i zmusza odbiorców do osobistego odbioru w placówce.

zobacz także:  Ile kosztuje wynajęcie striptizerki na wieczór kawalerski?

Strony internetowe czynne w godzinach pracy

Być może trudno w to uwierzyć, ale zdarzało się, że niektóre urzędy miały dostępne strony internetowe w godzinach pracy urzędników. Brzmi absurdalnie, ale tak było np. z witryną Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Ten, kto chciał skorzystać z niej po godzinach pracy, nie mógł nic sprawdzić, ponieważ strona była wyłączona. Mało tego, nie każda przeglądarka ją wyświetlała. Wyjątkiem była tylko ta najpopularniejsza i jedna z najstarszych, czyli Internet Explorer. Inni użytkownicy nie mogli znaleźć żadnych informacji związanych z GIIF.

Podobne ograniczenia techniczne dotyczyły w przeszłości także serwisów internetowych niektórych urzędów skarbowych i instytucji samorządowych. Obywatel, który chciał załatwić sprawę elektronicznie poza standardowymi godzinami urzędowania, napotykał komunikat o niedostępności strony lub konieczności użycia konkretnej, przestarzałej przeglądarki. W efekcie cyfryzacja, która miała ułatwić kontakt z administracją, stawała się dodatkową barierą dla osób pracujących w typowych godzinach biurowych.

Drogowe absurdy

Urzędnicy są odpowiedzialni za absurdy nie tylko w swoich miejscach pracy. Wydawane przez nich decyzje mają znaczący wpływ na to, co dzieje się poza ich instytucjami. Mowa tutaj o drogowych absurdach. Nie brakuje powstających za spore pieniądze nowych przystanków autobusowych, gdzie nie ma autobusów, ścieżek rowerowych kończących się w połowie drogi, znaków pojawiających się w miejscach, gdzie nie ma drogi.

zobacz także:  Ile zapłacisz za paszport, czyli ile kosztuje wyrobienie paszportu?

Przykłady takich drogowych absurdów można mnożyć w nieskończoność i cały czas są one zaskakujące zarówno dla pieszych, jak i dla kierowców. Do najbardziej spektakularnych należą znaki nakazu skrętu w prawo ustawione tuż przed murem, przejścia dla pieszych prowadzące wprost na ogrodzenie, czy światła drogowe sterujące ruchem na drodze, która została wyłączona z użytkowania. Niejednokrotnie inwestycje drogowe realizowane są w oderwaniu od rzeczywistych potrzeb użytkowników, co prowadzi do marnotrawstwa środków publicznych i frustracji obywateli. Zdarza się, że nowo wybudowane rondo ma zbyt wąskie wjazdy dla pojazdów ciężarowych, a chodniki przy głównych arteriach komunikacyjnych kończą się nagle przy przystankach, zmuszając pieszych do schodzenia na jezdnię.