STRONA GŁÓWNA / NA BIEŻĄCO / Dlaczego w Polsce nie ma wolnego rynku?

Dlaczego w Polsce nie ma wolnego rynku?

Poniedziałek, 03.03.2008 01:00 22 komentarze

Dlaczego w Polsce nie ma wolnego rynku?, zdjęcie Fot. stock.xchng

Czyli o wolnym rynku. To, co obecnie mamy w Polsce, jest hybrydą układów i pieniędzy. Na pewno nie można tego nazwać ustrojem wolnorynkowym, społeczna gospodarka rynkowa też za bardzo do tego nie pasuje. Można tu mówić o co najwyżej gospodarce urynkowionej. Dlaczego nie ma wolnego rynku, skoro media bębnią o tym, że jest?

Klasyczny model wolnorynkowy opiera się na swobodnym przepływie osób, kapitału i towarów. Swobodnym, a więc nie zakłócanym przez państwo. U nas państwo stoi na straży społecznej biedy, bo nie pozwala ludziom się bogacić, a jeżeli nawet znajdzie się kilku śmiałków, to szybko przekonają się, że będą musieli "podzielić się" swoją pracą.

To, co krępuje ręce przedsiębiorców, to biurokracja, podatki i układy, które paraliżują konkurencję i tworzą ustrój oligarchiczny. W Polsce nie wygrywa najlepszy, ale ten, kto zna kogoś wpływowego.

Brak wolnego rynku wygania młodych, zdolnych Polaków na emigrację, a premiuje ludzi o mentalności rodem z PRL. Uwolnienie sił społecznych będzie możliwe dopiero po przeoraniu państwa, czyli budowy gospodarczych zasad od podstaw. Inaczej wąska grupa będzie dalej pomnażała swoje majątki, często uzyskane nieuczciwie, a najcenniejszy kapitał ludzki będzie stąd uciekał.

Wolny rynek w zasadzie nie istnieje nigdzie na świecie w wersji modelowej. Ale tam, gdzie zbliżono się do ideału, tam od razu widać efekty - rośnie zamożność społeczeństwa, ludzie się bogacą, maleje deficyt budżetowy, kraj kwitnie. Dla wolnego rynku nie ma alternatywy, dlatego że prawo własności jest wpisane w ludzką naturę, a ustrojem, który generuje własność, jest wolny rynek. Socjaldemokraci ze Szwecji szczycą się swoim ustrojem skandynawskim, który przez niektórych ekonomistów postrzegany jest jako tzw. "trzecia droga", która tak naprawdę nie istnieje.

Szwecja o tyle ma się dobrze, o ile czerpie ze świata łacińskiego, do którego wartości należy wolny rynek. Gospodarka szwedzka o tyle się rozwija, o ile jest wolnorynkowa! Szwecja jest biedniejsza niż najbiedniejszy stan w USA! Widać wyraźnie, gdzie leży przyczyna bogactwa narodów - w wolnym rynku.

Klasyczny model wolnorynkowy istniał, kiedy powstawały Stany Zjednoczone. Nie było podatków, a nawet jeśli się pojawiły, to były bardzo niskie. Wtedy Stany najszybciej się rozwijały.

Im mniej interwencjonizmu państwa, tym lepiej dla gospodarki. Interwencjonizm w Stanach zyskał na popularności po wielkim kryzysie, którego przerażający obraz to Czarny Czwartek na Wall Street z 1929 roku. Warto jednak zauważyć, że przyczyny kryzysu leżały w chciwości i w naiwnym kupowaniu american dream a nie w typowym modelu wolnorynkowym.

Podobnie sytuacja wygląda teraz - kryzys kredytowy nie wziął się z mechanizmów wolnorynkowych, a z pazerności banków, które posuwały w swoich akcjach kredytowych do tego, że udzielały kredytów nawet tym Amerykanom, którzy już wcześniej mieli problemy ze spłatą należności!

Proponuję następujące doświadczenie - wystarczy postawić przed sobą globus i popatrzeć, jak rozkłada się zamożność społeczeństw. Tam, gdzie gospodarka była przez lata oparta o tradycyjne, sprawdzone wzorce, jak choćby w Stanach, tam mamy bogate społeczeństwa. Natomiast, tam gdzie był komunizm, jest bieda. Tam, gdzie zwiększa się pole wolności gospodarczej, jak choćby w Irlandii, tam społeczeństwo się bogaci, tam, gdzie to pole się zmniejsza, tam gospodarka kuleje.

Mały kazus - młynarz produkuje mąkę, przedsiębiorca ją od niego kupuje i sprzedaje w detalu. Wszyscy płacą pogłówne, nie ma faktur, nie ma urzędów skarbowych. Nie tracą czasu i energii na załatwianie formalności, bo jedyną formalnością jest umowa na piśmie i zapłata plus mały podatek pogłówne. Handel odbywa się szybko, prosto i przyjemnie, pieniądze na koncie rosną. Tak wygląda handel wolnorynkowy, a w socjalistycznej gospodarce, to faktury, urzędy skarbowe, terminy płatności, podatki, które trzeba przerzucić na nabywcę.

W socjalizmie młynarz podnosi cenę mąki, bo przerzuca na przedsiębiorcę podatki nakładane na niego przez państwo, przedsiębiorca z kolei podnosi cenę, bo też płaci gigantyczne podatki no i jeszcze chce zarobić. Czyli konsument, który wierzy w "dobrodziejstwo" socjalizmu, płaci za ten socjalizm w cenie bułek czy nabywanych kilogramów mąki.

PS
Niniejszy artykuł nie ma charakteru rekomendacji inwestycyjnej, a autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte pod jego wpływem. W razie jakichkolwiek pytań można do mnie śmiało mailować.

22 komentarze

Pokrewne

Czwartek [17.05.2012, 19:25]

W Polsce gorzej niż w Grecji. Wszystko leci na łeb, na szyję

Definitywny koniec zielonej wyspy? Więcej >>

czytaj >>

0 komentarzy

Czwartek [17.05.2012, 15:03]

EMERYTURY: Tusk zmienia Polaków w tanią siłę roboczą

Dlatego zrównano wiek emerytalny? Więcej >>

czytaj >>

60 komentarzy

Czwartek [17.05.2012, 14:55]

Zapłaciłeś już podatek od prezentu na komunię?

Ministerstwo finansów jest bezwzględne. Więcej >>

czytaj >>

23 komentarze

Czwartek [17.05.2012, 13:46]

SUROWCE: Firmy nie obłowią się na łupkach

Rząd opracowuje podatek. Więcej >>

czytaj >>

13 komentarzy