Wtorek [09.02.2010, 08:29]
Pogarsza się sytuacja imigrantów na brytyjskim rynku pracy. O powrotach z Wysp zaczęto pisać już od 2007 roku, po trzech latach po otwarcia miejscowego rynku pracy. Dziś jest coraz gorzej. Polaków czekają coraz większe trudności ze znalezieniem tam zatrudnienia i uzyskaniem wysokich zarobków, wynika z analizy serwisów wynagrodzenia.pl i otoPraca.pl.
Zdaniem Stanisława Gomułki, byłego wiceministra finansów i głównego ekonomisty BCC, nawet połowa Polaków, którzy wyjechali na wyspy, wróci do Polski.
Po budowlańców do Londynu
W szczycie popularności tego kierunku w Wielkiej Brytanii przebywał nawet milion pracujących Polaków. Nad Wisła zaczęto odczuwać dotkliwy brak rąk do pracy. Ale polscy emigranci zaczęli wracać. Zauważyli, że w kraju pracy jest coraz więcej i jest coraz lepiej płatna, a słaby funt zmniejsza opłacalność emigracji.
Michael Dembinski z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej podaje proste porównanie. Średnia kwota wysyłana z Wielkiej Brytanii do Polski to 500 funtów miesięcznie. Kilka lat temu w Polsce była to równowartość 3500 złotych, teraz – około 2300 złotych.
Do tego doszły problemy brytyjskiej gospodarki, jednej z tych, z którą recesja obeszła się najdotkliwiej. Od czerwca 2008 do maja 2009 roku, wskaźnik bezrobocia na Wyspach wzrósł o 1,7%, z 5,5 do 7,2%.
Efekt? W 2008 roku po raz pierwszy od czterech lat Polaków wracających do kraju było więcej niż tych, którzy zdecydowali się tam wyjechać. W drugim kwartale tego roku do Wielkiej Brytanii wyemigrowało za pracą 25 tys. Polaków – wynika z opublikowanego właśnie raportu brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. To o ponad jedną trzecią mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.
W City o pracę coraz trudniej
Zdaniem obserwatorów brytyjskiego rynku, z miesiąca na miesiąc jest tam coraz trudniej. Aż 29% przedsiębiorstw nadal zwalnia pracowników. Ponad 80% zatrudnionych uważa, że ich firma została dotknięta przez kryzys.
Nieciekawie jest nawet w tych firmach, które nie planują zwolnień. Przedsiębiorstwa zamrażają płace - wynika z raportów Chartered Institute of Personnel and Development (CIPD), brytyjskiej organizacji zrzeszającej specjalistów ds. zatrudnienia. Podaje ona, że zamrożenie płac w trzecim kwartale 2009 roku deklarowało 29% pracodawców. Oznacza to wzrost o 7 punktów procentowych w stosunku do drugiego kwartału, kiedy to zamrożenie płac planowało 22% firm. Polacy obecni na brytyjskim rynku pracy muszą się również liczyć z ograniczeniem wydatków na szkolenia, które wprowadza co piąta firma oraz redukcjami godzin pracy i dodatkowych świadczeń.W trzecim kwartale, tylko 24% brytyjskich firm planowało nowe rekrutacje, a 34% – kolejne zwolnienia. Choć to najkorzystniejsza relacja obu wskaźników od początku recesji, to jednak oznacza ona, że liczba bezrobotnych będzie nadal rosnąć – podkreśla Karolina Widera z serwisu wynagrodzenia.pl.
CIPD informuje, że tylko 8% firm deklarowało zwiększenie zatrudnienia imigrantów w trzecim kwartale 2009 roku. Rok wcześniej w III kwartale zwiększenie zatrudnienia w ogóle deklarowało aż 24% firm. W tym samym okresie w roku 2005, chęć zatrudnienia imigrantów deklarowało aż 27% firm. Oznacza to, że napięcia społeczne, protesty związków zawodowych oraz zła sytuacja gospodarcza skutecznie zniechęcają Brytyjczyków do zatrudniania obcokrajowców.Choć pojawiają się też symptomy poprawy sytuacji, takie jak mniejsze tempo wzrostu liczby zwolnień, to jednak nastroje wśród Brytyjczyków znacznie się pogarszają - mówi Marta Krauze z serwisu otoPraca.pl. – Aż 36% zatrudnionych boi się utraty posady, a 62% obawia się, że trudno będzie ponownie znaleźć zatrudnienie. Takie myślenie odbija się na sytuacji imigrantów – dodaje.
Handel jeszcze przędzie
Sytuacja obcokrajowców wygląda najlepiej w sektorach związanych z handlem hurtowym i detalicznym, w których najmilej widziani są obywatele krajów UE. Gorzej jest w budownictwie, gdzie zwolnienia w trzecim kwartale planowało ok. 45% pracodawców, hotelarstwie i gastronomii (42%) oraz finansach (40%). Kryzys uderza mocno w te branże, w których zatrudnienie znalazło wielu pracowników z Polski. W dodatku, nadejście zimy oznacza dalsze zwolnienia w rolnictwie i turystyce.
Sytuacja jest trudna, tym bardziej, że Polacy muszą konkurować z obywatelami Bułgarii i Rumunii, które dołączyły do UE w 2007 roku. W tej sytuacji szanse na zatrudnienie mają głównie wysoko wykwalifikowani pracownicy.
Coraz trudniej będzie również o dobre zarobki. Ok. 30% pracodawców zrezygnowało z wprowadzenia podwyżek. Najczęściej taką postawę prezentują przedsiębiorstwa budowlane (36%) i firmy konsultingowe (24%). Negatywny wpływ na zarobki osób pracujących w Wielkiej Brytanii ma również sytuacja na rynku walut. W ciągu ostatnich 6 miesięcy, kurs funta brytyjskiego obniżył się o ok. 0,6 zł. Oznacza to, że opłacalność pracy na wyspach drastycznie zmalała.






