Dokładnie dekadę temu świat stanął w obliczu jednego z największych wstrząsów finansowych w historii — upadku czwartego pod względem wielkości banku inwestycyjnego na Wall Street. Bezpośrednim powodem bankructwa Lehman Brothers były niskiej jakości kredyty hipoteczne, które wymknęły się spod kontroli zarówno instytucjom finansowym, jak i organom nadzorczym. Czy obecna sytuacja na rynkach globalnych różni się od tej sprzed dziesięciu lat? Dane makroekonomiczne sugerują niepokojącą odpowiedź.
Upadek Lehman Brothers
Choć minęło już dziesięć lat, pamięć o zbiorowej panice, jaka ogarnęła rynek finansowy we wrześniu 2008 roku, pozostaje wyraźna. Największe instytucje bankowe i firmy zajmujące się obrotem instrumentami pochodnymi znalazły się nagle w śmiertelnym zagrożeniu płynności. Niektórym udało się przetrwać wyłącznie dzięki masowej interwencji państwa — w Stanach Zjednoczonych pomoc publiczną otrzymały między innymi Fannie Mae oraz Freddie Mac, dwa quasi-rządowe giganty rynku kredytów hipotecznych.
Nikt jednak do dziś nie zna jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego administracja federalna odmówiła ratowania Lehman Brothers. Decyzja ta wywołała efekt domina — załamanie zaufania między instytucjami finansowymi, zamrożenie rynku międzybankowego i ostatecznie globalną recesję gospodarczą.
Co wywołało kryzys sprzed dekady
Przyczyn tamtego kryzysu finansowego było kilka, ale jako główną podaje się kredyty subprime — produkt finansowy będący w istocie mieszanką chciwości instytucjonalnej i luk regulacyjnych. Były to wysoko oprocentowane kredyty hipoteczne udzielane przez firmy pozabankowe osobom o niskiej zdolności kredytowej, często bez weryfikacji dochodów ani majątku.
Z czasem nawet renomowane banki zaczęły inwestować w sekurytyzowane pakiety tych zobowiązań, traktując je jako bezpieczne aktywa. Brak kontroli nad narastającym zadłużeniem i obostrzeń ze strony rządu amerykańskiego sprawił, że doszło do powstania ogromnej masy długów, które przestały być spłacane w momencie spadku cen nieruchomości. Chciwość instytucji finansowych odbiła się echem nie tylko w USA, ale także w Europie, gdzie wiele banków trzymało w portfelach amerykańskie papiery wartościowe oparte na kredytach subprime.
Wskaźniki zapowiadające kolejny kryzys
Niestety wszystko wskazuje na to, że tamta katastrofa nie wpłynęła w sposób trwały na model działania graczy z rynku finansowego. Według aktualnych danych suma globalnego zadłużenia wynosi obecnie 320% światowego PKB — dla porównania dziesięć lat temu ta proporcja wynosiła „jedynie” 280%. Oznacza to, że łączne zobowiązania sektora publicznego, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych rosną szybciej niż realny wzrost gospodarczy.
Ekonomiści ostrzegają, że do kolejnej destabilizacji finansowej może dojść nawet w ciągu najbliższych pięciu lat. Rosnące zadłużenie to główne zagrożenie, ale równie niepokojące jest to, że ceny nieruchomości na całym świecie ponownie idą w górę, niekiedy osiągając poziomy wyższe niż te sprzed kryzysu z 2008 roku. W sytuacji gdy stopy procentowe w wielu krajach wciąż pozostają na historycznie niskich poziomach, a dostępność taniego kredytu napędza spekulacyjny popyt na rynku mieszkaniowym, ryzyko powtórki scenariusza z poprzedniej dekady staje się realne.







